Makaron ze świeżymi figami, granatem i gorgonzolą

Po tygodniu rozmaitych zmagań, nieustannego galopu, porannego zwlekania zaspanego ciała przychodzi piątkowy wieczór i już wiem po co żyję :). Piątek to obietnica wyhamowania. Zapowiedź choćby weekendowego relaksu. Dzień, w którym chce się odtańczyć dziki taniec radości. I zjeść jakoś inaczej niż dotychczas. To co? Może po porcyjce makaronu z egzotycznymi owocami i gorgonzolą?

Składniki:
– 1 dojrzały granat
– 2 świeże figi
– 15 dkg gorgonzoli
– makaron nitka walcowana od Czanieckich Makaronów
– olej z pestek winogron


Makaron gotujemy al dente. Ciepły i odcedzony skrapiamy oliwą z pestek winogron (lub olejem – chodzi o to, by jej smak nie dominował potrawy, jak to bywa w przypadku oliwy z oliwek). Figi kroimy w ósemki, a nawet w szesnastki. Owoc granatu przekrawamy na pół i wytrząsamy zeń pestki. Gorgonzolę kroimy dowolnie.
Ciepły makaron mieszamy z kawałkami sera (jeśli odrobinę rozpuści się – tym lepiej) i pestkami granatu, pamiętając by część z nich pozostawić do dekoracji. Całość kładziemy na talerzu, a wierzch potrawy ozdabiamy kawałkami fig, i pozostałymi ingrediencjami.
Wspaniała rzecz – lepka słodycz fig, goryczka granatu i słony aromat pleśniowego sera doskonale współgrają. Stanowią bardzo intensywne trio, jednak dzięki neutralnemu smakowi makaronu, niemęczące, nawet po wielu kęsach :).

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Makaronowy savoir vivre, część 2

Dziś ciąg dalszy savoir vivre’u dla makaroniarzy – jak podawać, jak gotować, jak jeść pasty, by nie skompromitować się w kuchni i przy stole? 🙂

Al dente czyli jak?
By makaron ugotował się szybko i równomiernie wodę należy osolić dopiero gdy zacznie wrzeć. Makaron wrzucamy do wrzącej wody partiami, aby nie przerwać wrzenia. Na końcu nie możemy zapomnieć o pomieszaniu zawartości garnka. By makaron ugotować al dente – nie ma rady, musimy trzymać rękę na pulsie i sprawdzać jego stan w trakcie gotowania. W momencie gdy po złamaniu kluski zniknie biały suchy ślad w środku należy go szybko odcedzić i połączyć z sosem. Nie przelewamy zimną wodą! Im cieplejszy makaron tym lepiej połączy się z resztą potrawy.

Zupa z makaronem to też wyzwanie
Co z makaronową wkładką w zupie? Jak elegancko zjeść makaron będący częścią zupy? Jeżeli z łyżki zwisa nam makaron tak, że trudno nam włożyć ją do ust umieszczamy je na niej widelcem. Jeżeli makaron jest za długi dzielimy go widelcem na brzegu talerza.

 

Kształt ma znaczenie!
Różne typy makaronu w zależności od grubości czy szerokości, mają różną powierzchnię chłonięcia. Jak zapewne zauważyliście – niespecjalnie przejmuję się tymi obostrzeniami ;), lecz jeśli chcecie gotować prawdziwie po włosku, lepiej przeczytajcie poniższe wytyczne:

  • Makarony długie – spaghetti i tagliatelle podajemy z sosami mięsnymi, pomidorowymi, tagliatelle dodatkowo z sosem serowym;
  • Penne  – z pesto, zawiesistymi sosami mięsno-warzywnymi i warzywnymi;
  • Fusilli czyli świderki – z kurczakiem, tuńczykiem i jako dodatek do zup;
  • Farfalle czyli kokardki – najlepiej podawać z sosami na bazie śmietany, pomidorów i mięsnymi;
  • Nitki – z lekkimi sosami, najlepiej – z oliwą, parmezanem i bazylią;
  • Muszle – te mniejsze z sosami warzywnymi, te średnie – śmietanowymi i mięsnymi, te największe, które możemy nadziać – z farszem rybnym lub na bazie pomidorów.

    Pozostawiam Was z wiedzą teoretyczną sam na sam, a tymczasem idę tworzyć.
    Oczywiście z makaronem! 🙂

 

Opublikowano Makaronowe menu, Uncategorized | Otagowano , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Swojskie klimaty

Makarony to kulinarna wizytówka włoskiej kuchni, ale przecież nie tylko makaroniarze potrafią przygotować dobrą pastę. Osobiście bardzo lubię gotować i jeść po polsku. Choć w rodzimej kuchni stawia się bardziej na kasze lub ziemniaki, ja postanowiłam dziś przełamać ten schemat. Jest swojsko i z makaronem. Zapraszam do stołu! 🙂


Składniki:
– 1 kg szynki wieprzowej
– kilka ząbków czosnku
– łyżeczka musztardy francuskiej
– olej
– sól, pieprz
– listek laurowy
– owoc jałowca (kilka kulek)
– szklanka czerwonego wina (wytrawnego)
– pół opakowania świderków od Czaniekich Makaronów (linia a’la Italiana)
– słoiczek marynowanych kurek własnoręcznie zebranych i przyrządzonych 🙂

Kawał szynki nacieramy olejem, solą, świeżo zmielonym pieprzem, musztardą francuską i zmiażdżonym czosnkiem. Do naczynia żaroodpornego, w którym będziemy ją piec dodajemy szklankę wina, odrobinę wody, kilka kulek jałowca i listek laurowy. Dzięki jałowcowi mięso otrzyma delikatny posmak dziczyzny, a wino nada doskonałego aromatu.
Pieczemy około półtorej godziny w piekarniku nagrzanym na 200st. C.
Makaron gotujemy al dente. Łączymy z sosem, który powstał w wyniku pieczenia mięsa.
Mięso podajemy pokrojone na cienkie plasterki wraz ze świderkami oraz marynowanymi kurkami.
Po polsku i makaronowo! 😉

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Sałatka makaronowa z bakłażanem

Pogoda wybiła mnie z rytmu. Już powoli zapadałam się w jesień – zimne poranki, ciemne wieczory przy lampce czerwonego wina i dobrym filmie, spacery po ścieżkach pełnych chrupiących pod butami żołędzi… a tu nagle powrót lata. I to powrót w wielkim stylu!
Jednak pogoda determinuje nie tylko to, co założę rano na grzbiet. Że będą to sandały, a nie kalosze. Determinuje także styl, w jakim jem. Wobec tego nie przejdą schabowe, ni okraszone skwarkami pierogi z kapustą. Ale makaronowa sałatka – czemu nie?

Składniki:
– pół opakowania rurka ukośna od Czanieckich Makaronów
– 1 spory, jędrny bakłażan
– opakowanie pomidorków koktajlowych (500g)
– kostka sera greckiego typu feta
– oliwa z oliwek
– świeżo zmielony pieprz
– świeża bazylia do dekoracji

Makaron gotujemy al dente, odcedzamy i studzimy.
Bakłażan kroimy w półksiężyce i smażymy na oliwie. To warzywo niestety chłonie sporo tłuszczu, dlatego bądźmy gotowi, że zużyjemy nieco więcej oliwy niż w przypadku smażenia czegokolwiek innego. Gotowy bakłażan delikatnie solimy i pozostawiamy do ochłodzenia.
Pomidorki koktajlowe myjemy i kroimy w ćwiartki. Fetę kroimy w niedużą kostkę. Mieszamy – chłodny makaron, bakłażan, pomidory i grecki ser mieszamy w misce. Doprawiamy pieprzem. Oliwa, którą nasączył się bakłażan oraz sok, który dadzą pomidory w zupełności wystarczą jako dressing.
Dekorujemy gałązką bazylii. Smacznego! 🙂

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Kokardki z masłem orzechowym i grillowanym bananem

Spóźnienie do przedszkola oznacza, że nie można już liczyć na przedszkolne śniadanie. Gdy wiem, że nasze poranne leniuchowanie w pościeli – moja niespieszna kawa z pianką i Młodego seans Toma i Jerry’ego – niebezpiecznie przedłużają się, wiem, że w kwestii śniadania mogę polegać tylko na sobie.
Z małymi chłopcami nie jest łatwo. Repertuar rzeczy, które łaskawie zjedzą jest dość wąski i niestety nie zawsze mieści się w kategorii: zdrowe i odżywcze, a bardziej: słodkie i niespecjalnie wartościowe. Dzisiejsza jednak pozycja na szczęście do nich nie należy. Masło orzechowe jest bowiem bardzo zdrowe (oczywiście nie jedzone chochlami) a banan to sam potas (i jeszcze kilka innych ważnych składników ;)). Do tego makaron, by chłopak miał siłę cały dzień zmagać się z przedszkolnymi aktywnościami.

Składniki:
– spora garść kokardek od Czanieckich  Makaronów
– duża łyżka masła orzechowego
– jeden średni banan
– szczypta cynamonu
– płaska łyżeczka cukru trzcinowego

Makaron gotujemy al dente. Nie dajemy mu wystygnąć, lecz po odcedzeniu natychmiast dodajemy doń łyżkę masła orzechowego – ma się rozpuścić i opleść każdą kokardkę.
Banana kroimy na plastry (ale tak pod kątem, żeby była większa powierzchnia), posypujemy cukrem trzcinowym i cynamonem a następnie grillujemy. Ja dysponuję minipiecykiem/opiekaczem do tostów, kanapek i tak dalej – on świetnie się sprawdza, przy takich niewielkich kulinarnych akcjach jak podpieczenie banana. Można też zrobić to w piekarniku.
Makaron z masłem orzechowym mieszamy z kawałkami zgrillowanego banana.
Ja udekorowałam danie laską cynamonu, ale myślę, że nie jest to zabieg niezbędny, by smakowało!:)

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Oryginalne Bolognese

Nie jestem wariacko przywiązana do kulinarnych tradycji oraz kuchennych zakazów i nakazów. Jem, jak mi smakuje. Musakę czasami wzbogacam makaronem lasagne, a dania orientalnie niekoniecznie podaję z makaronem ryżowym.  Jednak zdarza się, że sięgam do źródeł i z zaciekawieniem studiuję oryginalne receptury. Nierzadko okazuje się, że nasze polskie wyobrażenia na temat jakiegoś dania kompletnie odstają od oryginału. Nie oznacza to jednak, że należy zarzucić własną interpretację przepisu. Po prostu fajnie czasem zjeść dokładnie tak, jak je rodowity, z dziada pradziada, Włoch.


 Składniki:
– pół opakowania makaronu spaghetti od Czanieckich Makaronów
– ćwierć kg zmielonego mięsa wołowego
– ćwierć kg zmielonego mięsa wieprzowego
– 10dkg boczku wędzonego
– 2 średnie marchewki
– 2 laski selera naciowego
– 1 duża cebula
– 2-3 ząbki czosnku
– kilka pomidorów malinówek
– 250 ml bulionu wołowego
– duża łyżka masła
– kilka łyżek oliwy
– trochę soli i pieprz do smaku
– 1 szklanka czerwonego wytrawnego wina
– opcjonalnie: szklanka mleka (ja zrobiłam bez)
– parmezan jako zwieńczenie

Warzywa – cebulę, marchew, seler naciowy, czosnek siekamy drobno i podsmażamy na maśle i oliwie. Następnie dorzucamy mięso oraz boczek. Podsmażamy całość około 20-30 minut. Mięso ma być ładnie brązowe, boczek ma wytopić się, a warzywa zmięknąć. W międzyczasie parzymy malinówki, pozbywamy się skórki i kroimy niezbyt drobno. Zalewamy wszystko winem, a gdy nieco wyparuje również bulionem i pomidorami (wraz z sokiem i gniazdami nasiennymi – nie pozbywamy się ich!). Doprawiamy sola i pieprzem. Dusimy około 40 minut na niewielkim ogniu. Oryginalny przepis uwzględnia też mleko – ja, ponieważ nieszczególnie przepadam, zrezygnowałam, lecz jeśli lubicie – śmiało!
Makaron gotujemy al dente i wrzucamy do sosu. Ważne jest by podać makaron razem z sosem jako kompletne danie, a nie, jak zwykło się podawać w polskiej kuchni – makaron polany z wierzchu sosem. Na wierzch kładziemy płatki parmezanu lub parmezan starty na drobnym oczku tarki.
Nie wygląda jak Bolognese, które zwykliśmy jeść u mamy/babci/cioci, prawda? Mało pomidorowe i mało doprawione, a na dodatek, o zgrozo – nie ma tu żadnych ziół! No cóż, czy tego chcemy czy nie, to właśnie Bolognese, jakim raczą się Włosi. Muszę przyznać, że wyśmienite.

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Tagliatelle z krewetkami, tuńczykiem i rukolą

Owoce morza na talerzu to dla mnie niemalże gwarancja kulinarnej satysfakcji. A jeszcze w duecie z dobrym, odpowiednio ugotowanym makaronem – pełnia szczęścia. Dodajmy do tego pyszne, soczyste warzywa, aromatyczny czosnek i dobre wino, a wniosek nasuwa się sam – czas rozpocząć weekendowy chillout!


Składniki:
– opakowanie dużych krewetek (20sztuk)
– puszka tuńczyka w kawałkach (w oleju lub sosie własnym)
– kilka gniazd tasiemki walcowanej od Czanieckich Makaronów
– duży pomidor malinówka, dojrzały i soczysty
– szklanka półwytrawnego białego wina
– kilka pomidorków koktajlowych
– 2 ząbki czosnku
– garść rukoli
– świeżo zmielony czarny pieprz
– odrobina soli
– cytryna

Parzymy pomidora, pozbywamy się skórki, siekamy drobno, nie pozbywając się soku ani gniazd nasiennych. Czosnek siekamy drobniutko.  Krewetki solimy i pieprzymy. Makaron gotujemy al dente.
Na oliwie podsmażamy czosnek, a następnie – bardzo krótko – krewetki. Dodajemy odsączony tuńczyk, posiekany miąższ pomidora, wraz z jego sokiem, wlewamy wino. Na sam koniec dodajemy ćwiartki pomidorków koktajlowych. Pieprzymy. Mieszamy z odcedzonym makaronem. Gdy całość jest gotowa do podania dodajemy surowe liście rukoli. Mają być świeże i chrupiące. Danie smakuje równie dobrze w wersji bez tuńczyka oraz z szerszym repertuarem owoców morza.
A teraz odliczamy pozostałe kwadranse do weekendu! 🙂

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Makaronowy savoir vivre, część 1

Aż dziw, że do tej pory nie poruszyłam tego tematu. No, może napomknęłam tu i ówdzie – przy okazji różnych innych informacji na temat makaronów. Lecz na pewno nie tak obszernie jak wymagałoby tego, nie zaprzeczycie, bardzo istotne zagadnienie. Jak jeść makaron, by nie zostać posądzonym o brak kultury i obycia? Jak wyglądać na stałego bywalca restauracji serwującej włoskie pasty? Jak podawać makaronowe dania, gdy przyjdzie nam podejmować gości u siebie?
Oto garść przydatnych sugestii:

Co ze sztućcami?
Nieraz spotykamy się z tym, że do długich makaronów (spaghetti, tagliatelle) podawana jest, zaraz obok widelca, łyżka. Włosi nie praktykują takiego sposobu spożywania makaronu, niektóre źródła twierdzą wręcz, że pomaganie sobie łyżką budzi w makaroniarzach powszechną wesołość, lecz taka praktyka to absolutnie legalna, z punktu widzenia savoir vivre’u, rzecz. Na widelec należy nawinąć nie więcej niż 3-4 nitki, a następnie opierając koniec widelca o wgłębienie łyżki nawinąć makaron kilkakrotnie obracając widelec wokół własnej osi. Dlaczego nitek makaronu nie powinno być więcej? Hmm, nie domykająca się buzia to nieszczególnie elegancki widok. Postarajmy się, by pojedyncza porcja była w sam raz na jeden kęs.
Uwaga! Do makaronu nigdy nie podajemy noża!

Parmezan do wszystkiego?
Bardzo wiele makaronowych dań jest posypywanych na końcu startym parmezanem, lub jego cienkimi płatkami. Jednak parmezan to niejedyny ser podawany z pastami. Amatorzy ostrych doznań preferują pikantny pecorino, z kolei miłośnicy delikatnych smaków – subtelną mozzarellę. Ricotta doskonale wypada w towarzystwie makaronów na słodko (choć nie tylko), a gorgonzola ma tak intensywny smak, że właściwie nie potrzebuje towarzystwa (choć nie oznacza to, że dobra jest tylko solo). Jeśli wierzyć znawcom – parmezanu należy stanowczo unikać podając makaron z rybami i owocami morza. Taką potrawę najlepiej skropić oliwą – wersja minimalistyczna, lub posypać gremolatą – mieszanką soku z cytryny, zmiażdżonego czosnku i posiekanej naci pietruszki.

Makaron, czy… zupa?
Polacy mają tendencję do podawania makaronu skąpanego w sosie, tymczasem oryginalne włoskie sosy mają nadawać smak makaronowi, a nie stanowić konkurencyjne danie. Głównym postulatem kuchni włoskiej jest prostota, nie bez znaczenia więc jest, jak podamy pastę. Makaron nie może pływać w sosie, to nie zupa. Sos ma delikatnie oblepiać makaron, w nadmiarze gromadząc się jedynie na dnie talerza.

Temat, rzecz jasna, nie został wyczerpany, wkrótce powrócę do zagadnienia, lecz zanim się to stanie – kuchnia mnie wzywa! Za chwilę – przepis na pyszne tagliatelle z krewetkami i rukolą.
🙂

Opublikowano Prawdy i mity | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Penne z bobem, szynką parmeńską i sosem parmezanowym

Jednym z warzyw, na które bardzo czekam, a gdy jest staram się wykorzystać do cna jest bób. Doskonale smakuje taki zwyczajny – z wody, oprószony drobnoziarnistą solą, gorący i miękki. Mało kto jednak wie, że jest również świetnym komponentem rozmaitych dań. Można z nim wiele – począwszy od śniadania (pasta z bobu i twarogu na świeżym pieczywie), przez obiad (makarony z bobem, pesto z bobu, zupa krem z bobu, tarta z bobem i tak dalej…), na kolacji skończywszy (moc sałatek, w których bób gra główną rolę).
Ja oczywiście skupię się dziś na opcji makaronowej – jednej z wielu, niewykluczone więc, że bób pojawia się na tym blogu nie po raz ostatni.
Dziś niedietetycznie, ale bardzo smacznie 🙂

Składniki:
– pół opakowania rurki ukośnej od Makaronów Czanieckich
– torebka świeżego bobu
– 8-10 cieniutkich plasterków szynki parmeńskiej
– mały śmietanki kremówki 30%
– niewielki kawałek Parmezanu (ok. 10-15 dkg)
– 2 żółtka
– świeżo zmielony pieprz

Bób gotujemy do miękkości, a następnie pozbawiamy skórki. Solimy.
Makaron gotujemy al dente w osolonym wrzątku. Odcedzamy, nie płuczemy. Pozostawiamy w pozbawionym wody garnku.
W niewielkim rondelku łączymy śmietankę z żółtkami, połową parmezanu startego na tarce i pieprzem. Nieustannie mieszając doprowadzamy do połączenia się składników, nie powinny jednak zagotować się.
Szybkę parmeńską kroimy (lub rwiemy palcami) na mniejsze kawałeczki i łączymy z serowo-śmietanowym sosem. Następnie zalewamy makaron, wrzucamy pozbawiony skórki bób i delikatnie mieszamy. Warto zostawić kilka najbardziej reprezentacyjnych 😉 ziaren bobu do udekorowania dania, a także niewykorzystany parmezan pokroić w cieniutkie płatki i ułożyć z wierzchu.

 

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Kokardki czekoladowe

Przepis znalazłam w książce Makarony z serii Nowa Kuchnia Włoska, dodawanej niegdyś do jednego z popularnych dzienników, lecz nieco zmodyfikowałam go. Ujął mnie prostotą, a także rozniecił sentymenty. Spędziłam dzieciństwo w czasach, gdy niewiele było w sklepach, o łakociach można było wręcz pomarzyć. Mądre powiedzenie, że potrzeba jest matką wynalazku, znalazło potwierdzenie w kuchniach lat osiemdziesiątych. Dziecięca chęć zjedzenia czegoś słodkiego nie narodziła się bowiem wraz ze sklepami wypełnionymi po brzegi batonami, ciastkami i cukierkami. Wtedy też kochano słodkie. Pamiętam, jak babcia eksperymentowała z naprędce wymyślonymi wynalazkami, które miały zaspokoić pęd do słodyczy jej wnucząt. Ten makaron to nieco bogatsza (orzechy, cukier trzcinowy i cytryna) wersja takich eksperymentów.

 Składniki:
– pół opakowania kokardek od Makaronów Czanieckich
– spora łyżka masła osełkowego
– 2 czubate łyżki cukru trzcinowego
– łyżka ciemnego kakao
– szczypta cynamonu
– skórka starta z 1 cytryny
– garść orzechów włoskich
– odrobina wrzątku

Siekamy drobno orzechy. Szorujemy cytrynę, możemy ją również sparzyć wrzątkiem.
Kokardki gotujemy al dente, odcedzamy.
Do ciepłego jeszcze makaronu dodajemy masło i mieszamy delikatnie, by rozpuściło się.
Kakao mieszamy z cukrem i odrobiną wrzątku. Ucieramy w ten sposób, by powstała kakaowa pasta – taki zabieg nie pozwoli na powstanie kakaowych grudek w potrawie. Dodajemy pastę do makaronu, ścieramy skórkę z cytryny na bardzo drobnym oczku tarki, dodajemy szczyptę cynamonu (może być starty z laski – będzie bardziej aromatyczny). Całość mieszamy delikatnie, by nie uszkodzić kokardek. Pozostawiamy odrobinę orzechowej sieczki do dekoracji na wierzchu potrawy.
Zaskakująco smaczne w swym swojskim nieskomplikowaniu. 😉

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz