Makarony wirtuozów kuchni – Marta Gessler

 

fot. Marcin Klaban / AG

Wielki orzech wyznaczał w dzieciństwie granicę, której nie można było przekroczyć. Gdyby pobiec dalej, babcia nie widziałaby nas z okna, a przecież był to warunek konieczny samodzielnej zabawy na podwórku. Orzech stoi tam i dziś, potężny i ciężki, kto wie może już kwalifikuje się na pomnik przyrody. Gdy przyjeżdżam w odwiedziny do dziadków, coraz starszych i coraz bardziej zgarbionych, widzę wyraźnie, że nic nie jest takie, jak wtedy. Tylko orzech niestrudzenie rodzi owoce, a ja każdej jesieni przyjmuję od dziadka wielki kosz włoskich orzechów. Kiedyś wykorzystywałam je głównie do deserów i rozmaitych wypieków. Dziś urozmaicam nimi obiady, zakąski, sałatki. Za ten postępem w moich horyzontach kulinarnych stoją kuchenne autorytety, między innymi Marta Gessler (nie mylić z Magdą!), której niezmiernie interesujące i pięknie sfotografowane felietony kulinarne czytuję w Wysokich Obcasach w każdą sobotę.

Tagliatelle z sosem orzechowym to jeden z jej błyskotliwych, lecz prostych przepisów na murowany sukces w kuchni. Pamiętam, że kiedyś przeczytałam o nim w wydaniu papierowym, lecz gdzie zapodziałam ten egzemplarz, nie mam pojęcia. Dziś sięgam po skarbnicę wiedzy internetowej, na stronie Obcasów.


Składniki:
200 g orzechów włoskich łuskanych
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
2 łyżki masła
200 ml oliwy z oliwek
1 rozgnieciony ząbek czosnku
2 łyżki utartego parmezanu
100 ml gęstej śmietany
400 g makaronu tagliatelle
sól, pieprz

Na suchej patelni uprażyć orzechy, aż lekko zbrązowieją. Włożyć je do miksera, dodać natkę pietruszki, masło. Zmiksować. u Mieszając, powoli dodać oliwę z oliwek, czosnek, śmietanę, parmezan. Doprawić. Makaron ugotować al dente, wymieszać z sosem pietruszkowo-
-orzechowym. Posypać parmezanem, natką pietruszki.

Co sądzicie o orzechowo-pietruszkowym makaronie?
Na początku przyszłego tygodnia sporządzę go i podzielę się uwagami. Będzie pysznie! 🙂

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Spaghetti jesienne

O czym to ja mówiłam? O jesieni, czyż nie? Pozostaję pod nieustającym urokiem jesiennych krajobrazów – pomarańczowo-ognista dynia, kosz szczupłych ciemnozielonych cukinii, intensywnie kolorowe, lśniące papryki, grożące nagłą erupcją soków ciemnoczerwone pomidory. Wielką kuchenną ignorancją byłoby korzystanie teraz z przetworów czy, o zgrozo, mrożonek. Wszystkiego jest pod dostatkiem, trzeba tylko puścić wodze kulinarnej fantazji. Moją fantazją dziś będzie jesienna wariacja na temat sosu Bolognese – co Wy na taką innowację? 😉

Składniki:250_12046220934edcdb783738a
– pół opakowania makaronu spaghetti od Czanieckich Makaronów
– ćwierć kilo mielonej wieprzowiny
– ćwierć kilo mielonej wołowiny
– papryka czerwona
– papryka żółta
– papryka pomarańczowa (wszystkie raczej małe)
– nieduża, jędrna cukinia
– średnia cebula
– kilka pomidorów malinówek, bardzo dojrzałych
– średnia marchew
– sól, pieprz
– ząbek czosnku
– 1/3 szklanki czerwonego wina (półwytrawnego)
– łyżeczka koncentratu pomidorowego
– oliwa z oliwek
– starty Parmezan do posypania


Czosnek siekamy drobno, a resztę warzyw – cebulę, cukinię, marchew i paprykę kroimy w niedużą kostkę i podsmażamy na oliwie. Następnie dorzucamy mięso. Podsmażamy całość około 20 minut. Mięso ma być ładnie brązowe, natomiast warzywa zmięknąć. W międzyczasie parzymy pomidory, pozbywamy się skórki i kroimy niezbyt drobno. Zalewamy całość winem i pomidorami, doprawiamy sola i pieprzem, dodajemy koncentrat, a następnie dusimy około 30 minut na niewielkim ogniu.
Makaron gotujemy al dente i mieszamy z sosem. Na wierzch sypiemy starty na drobnym oczku tarki Parmezan.
Kawałki warzyw w sosie mięsno-pomidorowym dają piękny efekt wizualny, a oprócz tego wspaniale wzbogacają smak potrawy. Pycha!

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Cukinia faszerowana wołowiną z makaronem

Jesień ma wiele wad, lecz nie sposób przecenić jej wartości, gdy spojrzymy na stragany sklepów owocowo-warzywnych. Na chwilę dałam odpocząć dyni (ale tylko na chwilę!) i zabrałam się za moją odwieczną miłość – cukinię.
Cukinia zapiekana to rzec nieskończenie wielu wariantów, jednak w wersji z mieloną wołowiną lubię ją najbardziej. Wzbogacona drobnym makaronem, aromatem jesiennego pomidora, dobrze przyprawiona i przykryta mozzarellą na pewno stanie się dziś pięknym zwieńczeniem tygodnia pracy – zapraszam do stołu!

Składniki:
– kilka niedużych jędrnych cukinii
– pół opakowania makaronu ryż od Czanieckich Makaronów
– pół kg ładnej zmielonej drobno wołowiny
– jajko
– średnia cebula
– pomidor malinówka
– natka pietruszki
– świeżo zmielony pieprz
– sól
– nieco oliwy
– kilka plastrów sera żółtego np. Tylżyckiego lub Edama
– kartonik przecieru pomidorowego

Cukinie myjemy, przekrawamy na pół wzdłuż oraz pozbawiamy środków za pomocą ostrej łyżki. Dobrze, by ścianki, które zostaną w tych cukiniowych rynienkach 😉 były niezbyt grube i łatwo się upiekły (osobiście nie podgotowuję ich wcześniej, lubię jak cukinia jest lekko twardawa, ale znam osoby które na parę chwil traktują je parą z parowaru, zanim zapieką).
Makaron gotujemy połowę z tego, co zaleca się na opakowaniu. Siekamy drobno cebulę, kroimy w kostkę pomidora (oraz, jeśli uznajemy to za niezbędne – pozbawiamy wcześniej skórki). Na oliwie smażymy posiekaną cebulę a następnie wołowinę. Gdy cała zbrązowieje, dodajemy pokrojonego pomidora. Smażymy tak długo, by sok z pomidora wyparował. Farsz ma myć możliwie pozbawiony wody.
Makaron, mięso oraz nać pietruszki łączymy z surowym jajkiem lub dwoma – jeśli małe.
Ten zabieg ładnie zespoi składniki, gdy przejdziemy do zapiekania.
Przygotowujemy naczynie żaroodporne, które pomieści wszystkie nasze cukinie. Smarujemy je oliwą. Układamy na jego dnie połówki cukinii, które następnie wypełniamy farszem mięsno-makaronowym i przykrywamy kawałkami sera. Całość następnie podlewamy przecierem pomidorowym – zrobi się z tego bardzo smaczny sos, a cukinie będą miały dość wilgoci by lekko zmięknąć podczas pieczenia.
Do rozgrzanego na 180st. C piekarnika wkładamy naczynie z zawartością i pieczemy około 20-25 minut.
Udanego weekendu! 🙂

Opublikowano Makaronowe menu, Uncategorized | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Rosół orientalny z nitkami

Dla wielu rodaków niedziela bez rosołu to niedziela nieważna. Moi chłopcy też lubią talerz parującego bulionu z dużą ilością makaronu i mięsnymi kawałeczkami (lecz nigdy – z posiekaną nacią, nać znajduje uznanie tylko w moim talerzu). Planowałam znów wstawić wywar z jarzyn i kurzyny, gdy nagle stwierdziłam, że tradycyjnego rosołu mam powyżej uszu. Nie myśląc za wiele o konsekwencjach przełamałam rodzimą konwencję i postawiłam na rosół w klimacie orientalnym. Możliwe, że najlepiej pasowałyby do niego makaron ryżowy lub sojowy, ale ja uwielbiam nitki makaronu tradycyjnego, nawet w zupie o wyraźnym rysie wschodnim.


Składniki:
1/2 opakowania makaronu nitka od Czanieckich Makaronów
2 litry wody
części kurczaka – skrzydełka, nóżki lub korpus
2 marchwie
ząbek czosnku
kilka kapeluszy grzybów mun
pół świeżego pora
garść naci pietruszki
odrobina startego na drobnym oczku imbiru
garść sezamu
łyżka oleju sezamowego
łyżka sosu sojowego
kilka-kilkanaście kropli sosu chilli
garść posiekanego szczypiorku


Bulion gotujemy tradycyjnie – kurczaka, posiekany czosnek, marchew i pora, a także natkę pietruchy zalewamy wodą i doprowadzamy do wrzenia. Następnie gotujemy przez około pół godziny na niedużym ogniu. Dodajemy grzyby mun, imbir, doprawiamy. Gotujemy jeszcze kilka minut. W międzyczasie wstawiamy nitki, gotujemy do miękkości. Przed podaniem kładziemy dowolną ilość makaronu na dnie miseczki, wlewamy zupę, a następnie posypujemy szczypiorkiem i sezamem. Sezam możemy delikatnie uprażyć na suchej patelni. Udanych wrażeń smakowych! 🙂

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Makaron z kurczakiem, karczochami i szpinakiem a’la Pascal

Cóż, nie przemyślałam sobie tego ;). Porwałam się na rzecz bardzo pracochłonną. I nie w tym rzecz, że jestem leniwa i wszystko, co wykracza poza dwudziestominutowe szast-prast przeraża mnie i zniechęca. Pracochłonność tego dania polegała na dłuuugim i nie do końca owocnym poszukiwaniu jednej z ingrediencji – a mianowicie karczocha.
Powiecie – ejże, karczochów ci u nas dostatek. Ale czy świeżych karczochów?
Okazało się, że pomimo, iż tak bardzo kocham to warzywo – niewiele o nim wiem. Nie przyrządzałam go dotychczas, a jeśli to w wersji obrobionej – na przykład ze słoika z karczochową marynatą.

Oto filmik instruktażowy dla wszystkich, którzy mają wątpliwości czy na pewno wiedzą jak oczyścić karczocha:

Pamiętajmy, by karczochy były zielone, fioletowe bywają często nieświeże, a przez to – w ogromnej mierze zdrewniałe.


Danie jest czaso- i pracochłonne. Kto nie ma ochoty stać nad kuchenką nieco dłużej niż zwykle – niech się za to nie bierze :). Ten jednak, kto żądny jest smakowych wrażeń naprawdę z górnej półki i niestraszne mu długie kwadranse przy oczyszczaniu karczochów, płukaniu liści szpinaku, podsmażaniu kurczaka, siekaniu pozostałych składników – niech dłużej nie zwleka. Przypominam, przepis znajdziecie w poprzedniej notce – klik!
Do dania użyłam świderków od Czanieckich Makaronów.  Byłam nieco sceptyczna w związku z tak dużą ilością rozmaitych ingrediencji – jak zapewne zauważyliście preferuję raczej ascetyczne kombinacje. Jednak Pascal miał rację – ten miks smaków jest rzeczywiście doskonały. Polecam z czystym sumieniem ( i bardzo usatysfakcjonowanym żołądkiem ;)).

Opublikowano Makaronowe menu, Uncategorized | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Makarony wirtuozów kuchni – Pascal Brodnicki

Witajcie w pierwszy prawdziwie jesienny wieczór – nie wiem jak u Was, ale tu, skąd piszę te słowa było dziś straszliwie zimno. Wróciłam do domu i pierwsze, co zrobiłam – usiadłam do komputera w poszukiwaniu przepisu na jakiś pyszny, kaloryczny, krzepiący makaron ;). Zupełnym przypadkiem weszłam na stronę Pascala Brodnickiego. Zaintrygował mnie makaron po prowansalsku – po pierwsze dlatego, że uwielbiam karczochy, po drugie dlatego, że śmietanowo-serowe sosy to coś bardzo krzepiącego jesienną, chłodną porą.
Oto, co jedno z najciekawiej brzmiących, makaronowych dań popisowych sympatycznego Francuza. W następnym poście odtworzę je i podzielę się z Wami swoimi uwagami.

fot. franchising.pl

(W ten sposób powstał nam nowy, interesujący cykl – z intrygującymi przepisami na pasty znanych i lubianych znanych z mediów osobistości, których sposobem na życie i pasją są eksperymenty kulinarne :)).

Składniki
1 bakłażan pokrojony na ćwiartki, bez pestek
2 piersi z kurczaka, doprawione i pokrojone w płaty
20 g masła
10 suszonych pomidorów, pokrojonych w paseczki
1 cebula, pokrojona w piórka
2 ząbki czosnku, drobno posiekane
8 serc karczochów, pokrojonych na pół
Ok. 50 g tartego parmezanu
100 g świeżego szpinaku
0, 5 l śmietany
Ok. 600 g ugotowanego makaronu ( tagliatelle, penne)

fot. pascalbrodnicki.pl

Co należy zrobić?
Na dużej patelni podgrzej oliwę, dodaj masło i podsmaż doprawione płaty z piersi kurczaka, aż będą rumiane. Zdejmij je z patelni i na ten sam tłuszcz dodaj bakłażan i ponownie podsmaż. Kiedy będzie złoty dodaj czosnek i cebulę.  Jak cebula będzie szklista dodaj pomidory, szpinak i ponownie podsmaż całość. Dodaj śmietanę i podgotuj wszystko dokładnie, aż do uzyskania kremowej konsystencji. Na koniec dodaj serca karczochów, ser, dopraw i dodaj makaron. Całość ponownie wymieszaj i podawaj na głębokim talerzu.

Tak więc jutro wybieram się do doskonale zaopatrzonej Hali Targowej, nabywam świeże liście szpinaku, karczochy, zakasuję rękawy i zabieram się do roboty. Coś czuję, że będzie to naprawdę fenomenalna rzecz.

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Spaghetti na ostro z mulami

Mule poznałam pracując wakacyjnie w Irlandii. Knajpa, w której w pracowałam jako kelnerka (wierzcie lub nie – jedna z najtrudniejszych profesji świata!) specjalizowała się w rybach i owocach morza, więc mogłam podpatrzyć wiele ciekawostek. Szef kuchni nie przepadał specjalnie za naszymi namolnymi pytaniami : Shawn, a jak to robisz, a co dodajesz, a ile to się gotuje?, bo żaden kucharz z prawdziwego zdarzenia nie zdradzi swoich kulinarnych tricków, jednak wystarczyło mieć oczy szeroko otwarte, by siłą rzeczy pewna wiedza została zaszczepiona. Jedną ze specjalności kucharza Shawna były mule – na różne sposoby. Ja oczywiście najchętniej wychwyciłam opcję makaronową. I oto dziś ją odtwarzam, nie wiem, czy do końca wiernie, ale nieważne. Było naprawdę pysznie.


Składniki:
– opakowanie 500g muli (na opakowaniu napisali, że z Irlandii!)
– pół opakowania makaronu Spaghetti od Czanieckich Makaronów
– szklanka białego półwytrawnego wina
– puszka pomidorów pelatti
– mała cebula
– 2 ząbki czosnku
– garść posiekanej naci pietruszki
– malutka papryczka chilli, lub pół średniej
– szczypta soli morskiej
– oliwa z oliwek


Mule rozmrażamy i odcedzamy z nadmiaru wody.
Cebulę i czosnek siekamy drobno. Szklimy na rozgrzanej oliwie. Następnie dorzucamy posiekane również drobniutko pomidory, jeszcze drobniej skórkę chili (pamiętajmy o dokładnym umyciu dłoni – potarcie oczu po takim zabiegu, oddajemy wino i delikatnie solimy. Czekamy aż sos nieco odparuje.
Do gotowej bazy wrzucamy muszle – dusimy parę minut, aż wszystkie otworzą się, ukazując żółte małże.
W międzyczasie gotujemy spaghetti – oczywiście al dente.
Gotowe odcedzamy i dorzucamy do sosu na patelni. Mieszamy z muszlami potrząsając kilka razy przykrytą patelnią, jednak na tyle z wyczuciem, by nie połamać malowniczych skorupek.
Podajemy z posiekaną nacią pietruszki. Pychota!

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Zapiekanka makaronowa z dynią, gruszką i indykiem

Dynia zawładnęła moją kuchnią. Nie mogę sobie wybaczyć, że stało się to tak późno. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zaniedbaną relację można odbudować tylko częstym kontaktem. Dlatego ostatnio kontaktuję się z jejmością dynią nader często.
Dziś zapraszam na zapiekankę, która miała początkowo być daniem wegetariańskim. Jednak zawiedziona mina jednego z domowników (naturalnie, że płci męskiej) nakazała mi wzbogacić potrawę o mięsną wkładkę. Jak się okazało to była mądra decyzja.


Składniki:
– ćwierć średniej dyni
– 2 małe dojrzałe gruszki
– pół kg mięsa indyczego
– 1/3 opakowania gniazdek od Czanieckich Makaronów
– 2 szalotki (lub 1 średnia cebula)
– łyżeczka gałki muszkatołowej
– łyżka masła
– 200-250g gorgonzoli
– świeżo zmielony czarny pieprz
– sól
– nieco oleju


Dynię myjemy, pozbawiamy wnętrza wraz z pestkami, kroimy w kostkę. Podobnie postępujemy z gruszkami. Szalotki siekamy drobniutko. Wszystko to podsmażamy na maśle, pieprząc i doprawiając gałką.
Indyczynę myjemy, kroimy na niewielkie kawałeczki, solimy, pieprzymy. Na patelni obok rozgrzewamy olej, smażymy mięso, aż się zrumieni.
Makaron gotujemy al dente.
Gdy uznamy, że dynia jest dostatecznie miękka, łączymy odcedzony makaron, warzywno-owocowy farsz oraz mięso w garnku, mieszamy. Wykładamy całość do naczynia żaroodpornego i zapiekamy 10 minut w piekarniku. Po wyjęciu z piekarnika układamy na wierzchu kawałki gorgonzoli. Ten ser nie potrzebuje wysokiej temperatury, by rozpuścić się, wystarczy mu ciepło bijące od gorącego dania.

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Farfalle ze smażoną dynią

Uwaga, oto odkryłam swój hit tegorocznej jesieni. To aż godne pożałowania, że dotychczas jedyną rzeczą jaką robiłam z dynią było rzeźbienie nożykiem Jack-o’-lantern, czyli latarenki halloweenowej dla Młodego. No dobra, może jeszcze marynowałam w zalewie octowej. Wstyd. Dziś przełamałam lody z dynią i dotarło do mnie jak wiele dotychczas straciłam. Dynia z makaronem, śmietanką i gałką muszkatołową to po prostu niebo w gębie.
Zatraciłam się i wcięłam połowę podczas przygotowania. Czy starczy dla reszty domowników? Musi. Ja po prostu nie mogłam się powstrzymać!


Składniki:
– pół średniej dyni
– pół średniej cebuli
– pół opakowania kokardek z Czanieckich Makaronów
– mały kubeczek śmietanki kremówki
– 2 łyżki masła
– półtorej łyżeczki gałki muszkatołowej
– sól i czarny pieprz do smaku
– nieco natki pietruszki
opcjonalnie: świeżo starty Parmezan (ja nie dodałam, bo przestraszyły mnie kalorie zawarte w śmietance i maśle ;))


Dynię myjemy, drążymy część miąższu z pestkami i pozbywamy się jej. Twardą część miąższu wraz ze skórką kroimy w większą kostkę, taką powiedzmy dwa na dwa centymetry. Cebulę siekamy bardzo drobno. Na patelni rozgrzewamy masło. Wrzucamy najpierw cebulę, a chwilę później dynię. Możemy podlać odrobiną wody, by mieć pewność, że nic nie przypali się, za to doskonale poddusi. Solimy, pieprzymy, dodajemy gałkę. Dynia potrzebuje około kwadransa, by uzyskać odpowiednią konsystencję.
W dużej ilości osolonej wody kokardki gotujemy al dente. Gdy jest gotowy odcedzamy w dorzucamy na patelnię do smażącej się dyni. Na sam koniec całość podlewamy śmietanką. Nie gotujmy całości – makaron zrobi się zbyt miękki – po prostu dobrze wymieszajmy i sprawmy by całość była gorąca.
Na koniec posypujemy drobno posiekaną nacią pietruchy. Można oprószyć Parmezanem, bardzo fajnie komponowałby się z tym daniem, jednak ja uznałam dziś, że taka ilość kalorii w zupełności wystarczy, tym bardziej, że przed nami weekend, a więc słodkie leniuchowanie. 🙂

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Spaghetti z paprykowym pesto

Ostatnio w mojej kuchni sporo papryki. To w końcu jej najlepsza pora, więc kiedy niby miałabym się na niej fiksować jeśli nie teraz. Jest tania, pyszna i wielokolorowa. Rano posililiśmy się całą rodziną kanapkami zdobnymi w kawałki czerwonej, pomarańczowej i żółtej papryki. Na obiad z kolei podałam paprykowe pesto. Robiłam je pierwszy raz, lecz na pewno nie ostatni. Efekt smakowy dosłownie oszołomił.


Składniki:
– pół opakowania makaronu spaghetti od Czanieckich Makaronów
– 2 czerwone papryki
– 1 ząbek czosnku
– 2 łyżki oliwy
– 2 łyżki zmielonych migdałów
– skórka starta z połówki cytryny
– spora garść tartego Parmezanu
– 1 łyżka octu balsamicznego
– sól i świeżo zmielony czarny pieprz

Paprykę układamy na blasze do pieczenia i pieczemy przez 25 minut w temperaturze 200st C. Studzimy, obieramy ze skórki (sama będzie odchodzić) i usuwamy środek z pestkami. Ważne są dla nas miąższ i ewentualny sok, łączymy je z resztą składników, doprawiamy i blendujemy na jednolitą masę.
Makaron gotujemy al dente w osolonej wodzie. Odcedzamy, wkładamy do garnka, w którym został ugotowany, dodajemy świeżo zrobione pesto. Delikatnie podgrzewamy. Mieszamy, skrapiamy jeszcze odrobiną oliwy i oprószamy parmezanem. Dekorujemy listkami bazylii, tymianku lub oregano.

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz