Pomidorowa teściowej ;)

Zaniemogliśmy całą familią. Czy wiecie co to oznacza? Nie ma nic straszniejszego, z trosk codziennych, niż choroba uniemożliwiająca opiekę nad podopiecznymi. Z odsieczą ruszyły mamy i babcie, dzięki czemu mogłam poszerzyć kulinarne horyzonty – oczywiście jedząc na pół-leżąco i łowiąc łyżką poszczególne składowe strawy, a następnie wypytując co jest co.
Pomidorowa teściowej na wiejskim indyku to było coś. Nie postawiła nas, co prawda, na nogi, nie zawierała w sobie bowiem czarodziejskiego eliksiru, ale skutecznie nasyciła i podniosła na duchu. (To jedna ze złotych myśli Nigelli Lawson, które szalenie do mnie przemawiają – dobre jedzenie krzepi podupadłą psyche).

Składniki (jeśli wierzyć teściowej):
– elementy świeżego indyka
– kilka marchwi
– cebula
– pół pora
– seler
– korzeń pietruchy
– nać pietruchy
– kilka gałązek koperku
– 2 puszki pomidorów bez skórki (a w sezonie oczywiście świeże)
– nieco soli, pieprz
– kilka kulek ziela angielskiego

Moje dodatki:
– nitki od Czanieckich Makaronów
– kwaśna śmietana 12%


Elementy włoszczyzny obieramy i wrzucamy do gara z zimną wodą razem z indykiem.
Ponieważ jednak jest to zupa pełna „rozmaitości” część – tyle ile osobiście uważamy za stosowne – siekamy w kostkę, by potrawa była gęsta i sycąca, część zaś gotujemy w całości a potem odławiamy. Przyprawiamy bulion.
Gdy mięso i warzywa wyraźnie zmiękną odławiamy warzywa, które pozostawiliśmy w całości (ja na przykład na pewno odłowiłabym cebulę w całości, natomiast niewykluczone, że wkroiłabym nieco pora). Odławiamy też indyka i dokładnie okrawamy kości z czystego mięsa, które powinno z powrotem wylądować w garze. Wrzucamy zawartość puszek z pomidorami (o ile są krojone, jeśli nie – uprzednio siekamy je w drobną kostkę). Siekamy też koperek i natkę i również dorzucamy do naszego warzywnego gara.
Jeśli całość wydaje nam się nazbyt gęsta możemy użyć blendera i częściowo zmielić elementy zupy, jednak ta, którą dziś posilaliśmy nasze podupadłe ciała 😉 nie nosiła śladu takiego zabiegu i baaaardzo mi smakowała.
Na koniec wstawiamy nitki od Czanieckich Makaronów i, gdy są gotowe, dodajemy do zupy.
Dla mnie to rzecz nieodzowna. Tak samo jak kleks z kwaśnej śmietany. 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Makaronowe menu i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s