Wstążki z rozmarynowym indykiem i suszonymi pomidorami

Lubię mieć w domu świeże zioła – miętę, bazylię, tymianek. Te nie uchowają się długo, podskubywane stale (trzy miętowe listki do wody mineralnej, dwa bazylii na pomidor do kanapki), lecz są i takie, które stoją i robią za piękną, żywą ozdobę kuchni. Tak jest z rozmarynem. Jego intensywny, dominujący smak świetnie wypada w duecie z wieloma mięsami, jednak nie dodaję go na tyle dużo, by ogałacać krzaczek w takim samym tempie, jak bezustannie oskubaną bazylię. W środę upiekłam dwie potężne piersi indycze – tak, by mieć z głowy wymyślanie menu na kolejne dni. Danie makaronowe, nasunęło mi bezwysiłkowo ;). To oczywiste, że z makaronem wszystko jest pyszne, również znakomity rozmarynowy indyk.

SONY DSC

Składniki:makaron-wstazki-szerokie-500g-czaniec
– pierś indycza uprzednio upieczona lub uduszona w marynacie z rozmarynem
– opakowanie szerokich wstążek od Czanieckich Makaronów
-słoiczek suszonych pomidorów w zalewie z oliwy
– spora gałązka świeżego rozmarynu
– pieprz czarny

SONY DSC
Kawałek indyczego mięsa, na przykład pierś pieczemy w marynacie z oliwy, czosnku, soli, chilli i świeżych listków rozmarynu, bardzo drobno posiekanych, by dobrze uwolniły aromat. Gotowe mięso kroimy na nieduże, lecz wyczuwalne w potrawie kawałki.
Makaron gotujemy al dente. Suszone pomidory odcedzamy z zalewy. Listki oberwane z gałązki rozmarynu siekamy.
Mieszamy całość dobrze, podlewamy sosem, jaki uwolnił indyk przy pieczeniu. Chwilę podgrzewamy, mieszając intensywnie, lecz delikatnie (by składniki nie rozpadły się na miazgę). Podajemy z gałązką świeżego rozmarynu.

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Lato w przededniu zimy

Zielony groszek rwałam strączkami na działce wujka. Był dla mnie synonimem letniej beztroski, czegoś niezrównanie świeżego, lekkiego i pysznego. Tego lata próżno szukałam go w warzywniakach. Nie wiem co się stało – nie obrodził?
Od czego jednak jest dobroczynna moc mrożonki :). Zupę krem z zielonego groszku, sałatki i makarony robię właśnie przy jej wydatnej pomocy. To wspaniały letni akcent w zimowej już kuchni, tchnący we mnie wspomnienie gorących, beztroskich wakacji u mojego wujostwa, leżenia na nagrzanej słońcem trawie, i napychania się groszkiem świeżo zerwanym z łodygi.
Zapraszam Was dziś na odrobinę lata, gdy za oknem szaro, chłodno, a jedyny kolorowy akcent stanowią przedwcześnie postawione choinki bożonarodzeniowe.

Składniki:image description
– 1 szalotka
– opakowanie szynki parmeńskiej lub szwarcwaldzkiej 100g
– opakowanie mrożonego zielonego groszku (zużyjemy pół)
– ser gorgonzola 150g
– pół opakowania kokardek od Czanieckich  Makaronów
– duży kubełek gęstej śmietany 18%
– świeżo zmielony pieprz

Rozmrażamy groszek. Zagotowujemy osoloną wodę, wrzucamy groszek i gotujemy kilka minut do miękkości (wystarczy 3-5min.). Ugotowany groszek możemy wyłowić łyżką cedzakową i w tej samej wodzie ugotować makaron. Gotujemy go oczywiście al dente.
W międzyczasie podsmażamy kawałki szynki razem z posiekaną szalotką. Zmniejszamy ogień, dodajemy połamany na kawałki ser i mieszamy. Dodajemy również śmietanę, a gdy całość wyraźnie stworzy sos, również groszek. Teraz dorzucamy również odcedzony makaron. Całość delikatnie mieszamy dwiema łyżkami sałatkowymi, tak, by nie naruszyć ładnego kształtu makaronu. Danie podajemy gorące w szklanej misie, tak, by każdy mógł bez skrępowania nałożyć sobie pożądaną porcję. Smacznego! 🙂

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Makaron Petera Clemenzy

Jestem kinomaniaczką i nieuleczalną kolekcjonerką płyt z filmami wszech czasów. Niekiedy ulegam nastrojom wracam do nich pod wpływem chwili (tak mam z filmami Sophii Coppoli), zdarza się, że męczy mnie, jak brzmiał kultowy dialog między bohaterami i muszę sobie go odtworzyć (częsta przypadłość w przypadku obcowania z filmami Tarantino), bywa, że po prostu chcę znów zanurzyć się w ciepłym klimacie południa Europy i przypomnieć sobie brzmienie ulubionego języka (Almodovar). Jednak ostatnia filmowa podróż sentymentalna dotyczyła czegoś zgoła innego. Nie uwierzycie, w jakim celu obejrzałam po raz nie wiem już który Ojca Chrzestnego – potrzebowałam przepisu na makaron z mięsnymi kulkami według Petera Clemenzy.

Oto on:

„Heh, come over here, kid, learn something. You never know, you might have to cook for 20 guys someday. You see, you start out with a little bit of oil. Then you fry some garlic. Then you throw in some tomatoes, tomato paste, you fry it; ya make sure it doesn’t stick. You get it to a boil; you shove in all your sausage and your meatballs; heh…? And a little bit o’ wine. An’ a little bit o’ sugar, and that’s my trick.”

czyli:
olej, czosnek, pomidory, koncentrat pomidorowy, włoskie kiełbaski (pokrojone w grubsze plasterki), kulki mięsne (po naszemu: klopsy), wino (czerwone), odrobina cukru.
i oczywiście makaron.

Macie ochotę? 🙂

fot. cullyskitchen.com

 

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Penne po marynarsku a’la Robert Makłowicz

Lubię wszystko, co wyrzuca morze. Ryby, owoce morza, wodorosty, skorupiaki. Penne po marynarsku brzmiało dla mnie obiecująco – anchois to prawdziwy przysmak, kapary mogę jeść łyżkami, a rurka to mój ulubiony kształt makaronowego dania. Jak wyszło? Potrawa jest smaczna, choć liczyłam na więcej.

Moje uwagi: pomimo, iż w spisie składników wyraźnie widnieje hasło: sól,  absolutnie nie dodawajcie jej. Filety anchois są same w sobie słone, kapary również. Naprawdę soli wystarczy nawet dla tych, którzy solą w dwójnasób. To było primo, teraz secundo: nie róbcie tego dania, gdy chcecie oczarować gości pięknem zewnętrznym uczty. Mówi się, że jemy również oczami i jest to jedno z mądrzejszych porzekadeł dotyczących sztuki kulinarnej. Ta potrawa do pięknych nie należy i nie uratujecie ją żadną tam malowniczą warstewką drobno startego parmezanu, bo zwyczajnie tutaj nie pasuje. Wreszcie tertio: rozmaryn z anchois to połączenie dość osobliwe. Nie powiem, że nieudane, bo gdzie mi tam do mistrza Makłowicza, ale nie jestem doń przekonana.

Słowem – interesujące, ale jeśli pragniecie murowanego sukcesu w gronie głodnych znajomych, sięgnijcie po coś innego. A może macie zupełnie odmienne zdanie? 🙂

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Makarony wirtuozów kuchni – Robert Makłowicz

Programy Roberta Makłowicza to jedne z moich ulubionych, jeśli chodzi o kulinaria. Z wykształcenia historyk, z zawodu dziennikarz i publicysta, z zamiłowania podróżnik i wielbiciel dobrej kuchni. Człowiek, którego można słuchać bez końca. Arcyciekawe anegdoty, potoczysta narracja, soczyste opisy to cechy doskonałego gawędziarza. I taki właśnie świetny gawędziarz z Makłowicza jest.
Wiele razy wypróbowywałam jego przepisy, nierzadko już w trakcie trwania programu podrywałam się niecierpliwie z kanapy, by przetrząsnąć kuchnię w poszukiwaniu niezbędnych ingrediencji. Dziś przeglądając stronę z przepisami, które przywiózł z rozlicznych podróży natrafiłam na Penne po marynarsku i pomyślałam: robiłam makaron na wiele różnych sposobów, jak to możliwe, że nigdy z anchois?
Bardzo lubię te małe słone rybki, a w towarzystwie białego wina i kaparów gwarantują wykwintny, choć bardzo prosty posiłek.

fot. fotosik.pl

Składniki:
– 400g makaronu rurki
– 2-3 łyżki oliwy
– kilka filecików anchois
– 3 ząbki czosnku
– łyżka kaparów
– 300ml białego wina
– pęczek natki pietruszki
– mała gałązka rozmarynu
– sól
– pieprz

Na rozgrzaną na patelni oliwę wrzucić posiekany czosnek i anchois, dusić 2-3 minuty. Dodać lekko poszatkowane kapary. Wlać wino. Następnie wrzucić posiekany rozmaryn i natkę i dusić do odparowania nadmiaru płynu. Ugotowany al dente makaron dodać na patelnię i wymieszać z jej zawartością.

Na początku przyszłego tygodnia rozsmakuję się, rodzinę i, mam nadzieję, Was, w makaronie po marynarsku. Albo nie – albo stwierdzę, że jednak gra niewarta świeczki. Zobaczymy. A tymczasem – udanego wypoczynku weekendowego! 🙂

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Krem z dyni z kokardkami i prażonymi migdałami

To, że kompletnie odjechałam na punkcie dyni już wiecie ;). Nie wiem jak mogłam tak późno odkryć to wspaniałe warzywo tysiąca zastosowań. Na szczęście w tym sezonie naprawiam błąd w dwójnasób. Dziś uraczyłam siebie i swą rodzinę kremem z dyni. To, że było pysznie – nie muszę chyba mówić. Zobaczcie jednak jak dynia jest niezwykle fotogeniczna. Uwielbiam takie zdecydowane, intensywne kolory na talerzu! 🙂


Składniki:image description
– średnia dynia Hokkaido lub zwykła bardzo dojrzała
– 2 średniej cebule
– 2 ziemniaki
– spory seler- duża marchewka
– kilka ząbków czosnku
– nieco startego na tarce świeżego imbiru
– łyżeczka gałki muszkatołowej
– świeżo zmielony czarny pieprz
– sól
– oliwa
– ćwierć opakowania kokardek od Czanieckich Makaronów
– garść płatków migdałowych
– garść natki pietruszki
Warzywa, obrane i wymyte wrzucamy do garnka i zalewamy wodą. (Pamiętajmy, że jeśli dynia ma twardą skórkę i jest niezbyt dojrzała, szansa, że jej skórka rozgotuje się jest niewielka. Dynia Hokkaido ma tę przewagę nad zwykłą dynią, że nie wymaga obierania ze skórki – jest ona podatna na obróbkę termiczną i bardzo ładnie mięknie. Jeśli dysponujemy zwykłą dynią radziłabym jednak obrać ją ze skórki.) Solimy, pieprzymy, gotujemy aż bardzo zmiękną. W międzyczasie na oliwie szklimy cebulę i czosnek. Łączymy zeszklone warzywa z gotującą się zupą oraz blendujemy na jednolitą masę. Dodajemy imbir i gałkę, mieszamy. Makaron gotujemy al dente. Na niewielkiej suchej patelni prażymy płatki migdałowe. Podajemy w głębokim talerzu lub miseczce z makaronem i płatkami migdałów na wierzchu, możemy również posypać natką pietruszki.

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Aromatyczna zupa pieczarkowo-czosnkowa z gwiazdeczkami

Grzyby w tym roku nie obrodziły. Mimo, iż dwa razy wypuściłam się w weekend na grzybobranie, niewiele zeń przywiozłam. Ot, kilka zgrabnych podgrzybków, które natychmiast zamarynowałam. Właściwie, jedyne sezonowe grzyby jakimi miałam okazję objeść się do syta to kurki.
Nie zapominajmy jednak o pieczarkach – grzybach tak opatrzonych, że aż nudnych, a jednak nie wyzbytych ciekawych walorów smakowych, pełnych składników odżywczych (to mit, że grzyby ich nie posiadają!) i nieskończenie wielu zastosowaniach w kuchni. Dziś wylądowały u mnie w garnku – z aromatyczną, jesienną zupą.

Składniki:
– pół opakowania makaronu gwiazdki od Czanieckich Makaronów
– warzywa bulionowe: marchew, pietruszka, pół selera, por, cebula.
(w tym wypadku możemy dać dwie cebule)
– kilogram niedużych, ładnych pieczarek
– natka pietruszki
– kwaśna, gęsta śmietana
– główka czosnku
– 2 łyżki masła, najlepiej sklarowanego
– sól, pieprz


Warzywa bulionowe, obrane i wymyte, zalewamy 1.5 litra wody i zagotowujemy. Dodajemy połowę naci pietruszki. Solimy, pieprzymy. Gdy całość zmięknie a bulion zyska swój charakterystyczny, głęboki aromat, blendujemy całość na jednolity mus.
Makaron gotujemy w osolonym wrzątku, na miękko lub al dente.
Na patelni rozgrzewamy masło.
Oczyszczone uprzednio pieczarki, pokrojone na połówki, bądź ćwiartki oraz posiekany w plastry czosnek wrzucamy na patelnię. Skręcamy ogień, przykrywamy i dusimy w sosie własnym (pieczarka ma w sobie mnóstwo wody) aż skurczą się o połowę. Jedną czwartą dorzucamy do bulionu i blendujemy. Resztę wrzucamy do zupy w całości. Solimy i pieprzymy do smaku, podajemy z kleksem śmietany, gwiazdkami oraz kilkoma listeczkami naci.

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Penne ze świeżym szpinakiem i stekiem z łososia

Dostawa świeżych ryb w osiedlowym sklepie spożywczym wyjątkowo miała miejsce we wtorek, o czym wiedziałam już w zeszłym tygodniu. Możecie się śmiać, jednak dla mnie to ważne wydarzenie – zjeść doskonały posiłek złożony z ryby, nie rozmrażając jej uprzednio. Mrożonki są nieuniknione, ale jeśli może dostać coś świeżego na pewno warto skorzystać. Do tego szybka rundka do warzywniaka – ich tegoroczny szpinak zachwyca obfitością i jędrnością ciemnozielonych liści. Ach, dzisiejsze doznania kulinarne nie będą letnie!


Składniki:img_7e050080-5d60-4e02-b276-2525800ad7f4_o
– pół opakowania makaronu rurka ukośna od Czanieckich Makaronów
– płat około 500g odfiletowanego łososia
– wiązanka świeżego szpinaku
– gęsta śmietana 18%
– kilka ząbków czosnku
– sól
– świeżo zmielony czarny pieprz
– 1/3 kostki masła
– pół cytryny


Zaczynamy od łososia – płuczemy, osuszamy, delikatnie solimy i pieprzymy i odkładamy w chłodne miejsce. Kolejnym, dość pracochłonnym, punktem naszej listy zadań jest przygotowanie szpinaku. Należy zanurzyć do w komorze zlewozmywaka, by dokładnie pozbyć się drobinek ziemi i piasku, które zawsze znajdą się między jego liśćmi. Następnie nożyczkami odcinamy łodygi, by pozostawić jedynie liście (można je pociąć drobniej, również nożycami, tak będzie szybciej i sprawniej). Gdy uporamy się ze szpinakiem rozgrzewamy patelnię, a na niej topimy łyżkę lub dwie masła. Obieramy czosnek, siekamy go dowolnie i wrzucamy od razu do roztopionego masła. Pamiętajmy by czosnek szklić na niewielkim ogniu – unikniemy wtedy ryzyka, że zbrązowieje i stanie się gorzki. Zaraz za czosnkiem wrzucamy liście szpinaku. Na początku może się wydawać, że nie zmieszczą się wszystkie na patelni, ale bez obaw – szpinak wygrałby konkurs na najbardziej kurczące się pod wpływem temperatury warzywo. Przykrywamy szpinak i dusimy kilka minut.
Czas wrzucić makaron do wrzątku oraz rozgrzać drugą patelnię, również z porcją masła. Na niej usmażymy łososia. Zajmie to kilka minut, dokładnie tyle, ile potrzebuje makaron, by być idealny, czyli al dente.
Na koniec dodajemy do szpinaku gęstą śmietanę, mieszamy dokładnie.
Danie podajemy w następujący sposób – odcedzony, gorący makaron kładziemy płasko na talerzu, następnie układamy kołderkę ze szpinaku, na nim zaś – stek z łososia, który wieńczymy płatkiem masła – za chwilę rozpuści się tworząc piękną glazurę. Obok układamy ćwiartki lub ósemki cytryny, łosoś bardzo się lubi z jej sokiem! 😉

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Tagliatelle z pesto z orzechów włoskich a’la Marta Gessler

Tak, jak obiecałam – kontynuuję wątek orzechowego sosu do makaronu, jaki zaprezentowała na łamach Wysokich Obcasów utalentowana restauratorka Marta Gessler. Przypominam – przepis na tą niecodzienną potrawę z makaronu znajdziecie tutaj – klik!


Otóż – rzecz jest w istocie bardzo intrygująca. Gorzkawy smak uprażonych na patelni orzechów włoskich, zdecydowany aromat czosnku, słona nuta parmezanu i świeżość listków natki pietruszki wspaniale przenikają się i tworzą naprawdę oryginalny kwartet.
Jednak… nie jest to coś, co chciałabym pochłonąć jako danie główne. Jako przystawkę – owszem. Na domowej roboty krakersie, lub jako nadzienie dla trzech rurek canelloni – okej, wchodzę w to. Jednak w ilości, w jakiej zwykłam podawać danie obiadowe, makaron z orzechowym pesto jest, hmm, przyciężkawy. Jest też zdecydowanie za tłusty. Masło, oliwa, parmezan i śmietana plus jeszcze tłustość własna orzecha włoskiego to odrobinę za dużo.
Moja recenzja: bardzo ciekawy, nietuzinkowy smak, koniecznie podany w niewielkiej ilości – jako zakąska lub przystawka.

Do potrawy użyłam oczywiście wstążek walcowanych od Czanieckich Makaronów, orzechów włoskich z podwórka moich dziadków i wiejskiej śmietany od teściowej.
🙂

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Maślane wstążki z dorszem zapieczonym w boczku

Bardzo przepraszam, kajam się i tak dalej, że miast pociągnąć wątek doskonale brzmiącego dania pani Marty Gessler, zabawiam się w jakieś inne makaronowe wariacje. Państwo wybaczą, ale to było pyszne i zrobiłabym duży błąd nie dzieląc się z Wami przepisem! Obiecuję, że pod koniec tygodnia zajmę się obiecanym makaronem w sosie orzechowym. Dziś rybnie, ziołowo, maślanie. No i oczywiście makaronowo, nie może być inaczej.


Składniki dla dwojga: makaronowa_gniazdka
– 4 gniazdka wstążek od Makaronów Czanieckich
– 2 świeże małe dorsze
– kilka plasterków dobrej jakości wędzonego boczku
– 2 łyżki masła
– garść posiekanej świeżej bazylii
– szczypta soli
– świeżo zmielony pieprz
– połówka cytryny


Dorsze myjemy i osuszamy ręcznikiem papierowym. Natarte solą oraz pieprzem, z bazylią wewnątrz, a następnie obłożone plasterkami wędzonego boczku wrzucamy do piekarnika rozgrzanego na 180st. C.  W tym czasie gotujemy makaron, wyjątkowo nie musi być al dente :), może być na bardziej miękko. Do gotowego, ugotowanego i odcedzonego makaronu dodajemy masło oraz posiekaną bazylię, delikatnie solimy.
Podajemy rybę w sąsiedztwie omaszczonego masłem makaronu z ósemkami cytryny lub limonki.

Opublikowano Makaronowe menu, Uncategorized | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz