Wstążki z rozmarynowym indykiem i suszonymi pomidorami

Lubię mieć w domu świeże zioła – miętę, bazylię, tymianek. Te nie uchowają się długo, podskubywane stale (trzy miętowe listki do wody mineralnej, dwa bazylii na pomidor do kanapki), lecz są i takie, które stoją i robią za piękną, żywą ozdobę kuchni. Tak jest z rozmarynem. Jego intensywny, dominujący smak świetnie wypada w duecie z wieloma mięsami, jednak nie dodaję go na tyle dużo, by ogałacać krzaczek w takim samym tempie, jak bezustannie oskubaną bazylię. W środę upiekłam dwie potężne piersi indycze – tak, by mieć z głowy wymyślanie menu na kolejne dni. Danie makaronowe, nasunęło mi bezwysiłkowo😉. To oczywiste, że z makaronem wszystko jest pyszne, również znakomity rozmarynowy indyk.

SONY DSC

Składniki:makaron-wstazki-szerokie-500g-czaniec
– pierś indycza uprzednio upieczona lub uduszona w marynacie z rozmarynem
– opakowanie szerokich wstążek od Czanieckich Makaronów
-słoiczek suszonych pomidorów w zalewie z oliwy
– spora gałązka świeżego rozmarynu
– pieprz czarny

SONY DSC
Kawałek indyczego mięsa, na przykład pierś pieczemy w marynacie z oliwy, czosnku, soli, chilli i świeżych listków rozmarynu, bardzo drobno posiekanych, by dobrze uwolniły aromat. Gotowe mięso kroimy na nieduże, lecz wyczuwalne w potrawie kawałki.
Makaron gotujemy al dente. Suszone pomidory odcedzamy z zalewy. Listki oberwane z gałązki rozmarynu siekamy.
Mieszamy całość dobrze, podlewamy sosem, jaki uwolnił indyk przy pieczeniu. Chwilę podgrzewamy, mieszając intensywnie, lecz delikatnie (by składniki nie rozpadły się na miazgę). Podajemy z gałązką świeżego rozmarynu.

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Lato w przededniu zimy

Zielony groszek rwałam strączkami na działce wujka. Był dla mnie synonimem letniej beztroski, czegoś niezrównanie świeżego, lekkiego i pysznego. Tego lata próżno szukałam go w warzywniakach. Nie wiem co się stało – nie obrodził?
Od czego jednak jest dobroczynna moc mrożonki🙂. Zupę krem z zielonego groszku, sałatki i makarony robię właśnie przy jej wydatnej pomocy. To wspaniały letni akcent w zimowej już kuchni, tchnący we mnie wspomnienie gorących, beztroskich wakacji u mojego wujostwa, leżenia na nagrzanej słońcem trawie, i napychania się groszkiem świeżo zerwanym z łodygi.
Zapraszam Was dziś na odrobinę lata, gdy za oknem szaro, chłodno, a jedyny kolorowy akcent stanowią przedwcześnie postawione choinki bożonarodzeniowe.

Składniki:image description
– 1 szalotka
– opakowanie szynki parmeńskiej lub szwarcwaldzkiej 100g
– opakowanie mrożonego zielonego groszku (zużyjemy pół)
– ser gorgonzola 150g
– pół opakowania kokardek od Czanieckich  Makaronów
– duży kubełek gęstej śmietany 18%
– świeżo zmielony pieprz

Rozmrażamy groszek. Zagotowujemy osoloną wodę, wrzucamy groszek i gotujemy kilka minut do miękkości (wystarczy 3-5min.). Ugotowany groszek możemy wyłowić łyżką cedzakową i w tej samej wodzie ugotować makaron. Gotujemy go oczywiście al dente.
W międzyczasie podsmażamy kawałki szynki razem z posiekaną szalotką. Zmniejszamy ogień, dodajemy połamany na kawałki ser i mieszamy. Dodajemy również śmietanę, a gdy całość wyraźnie stworzy sos, również groszek. Teraz dorzucamy również odcedzony makaron. Całość delikatnie mieszamy dwiema łyżkami sałatkowymi, tak, by nie naruszyć ładnego kształtu makaronu. Danie podajemy gorące w szklanej misie, tak, by każdy mógł bez skrępowania nałożyć sobie pożądaną porcję. Smacznego!🙂

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Makaron Petera Clemenzy

Jestem kinomaniaczką i nieuleczalną kolekcjonerką płyt z filmami wszech czasów. Niekiedy ulegam nastrojom wracam do nich pod wpływem chwili (tak mam z filmami Sophii Coppoli), zdarza się, że męczy mnie, jak brzmiał kultowy dialog między bohaterami i muszę sobie go odtworzyć (częsta przypadłość w przypadku obcowania z filmami Tarantino), bywa, że po prostu chcę znów zanurzyć się w ciepłym klimacie południa Europy i przypomnieć sobie brzmienie ulubionego języka (Almodovar). Jednak ostatnia filmowa podróż sentymentalna dotyczyła czegoś zgoła innego. Nie uwierzycie, w jakim celu obejrzałam po raz nie wiem już który Ojca Chrzestnego – potrzebowałam przepisu na makaron z mięsnymi kulkami według Petera Clemenzy.

Oto on:

„Heh, come over here, kid, learn something. You never know, you might have to cook for 20 guys someday. You see, you start out with a little bit of oil. Then you fry some garlic. Then you throw in some tomatoes, tomato paste, you fry it; ya make sure it doesn’t stick. You get it to a boil; you shove in all your sausage and your meatballs; heh…? And a little bit o’ wine. An’ a little bit o’ sugar, and that’s my trick.”

czyli:
olej, czosnek, pomidory, koncentrat pomidorowy, włoskie kiełbaski (pokrojone w grubsze plasterki), kulki mięsne (po naszemu: klopsy), wino (czerwone), odrobina cukru.
i oczywiście makaron.

Macie ochotę?🙂

fot. cullyskitchen.com

 

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Penne po marynarsku a’la Robert Makłowicz

Lubię wszystko, co wyrzuca morze. Ryby, owoce morza, wodorosty, skorupiaki. Penne po marynarsku brzmiało dla mnie obiecująco – anchois to prawdziwy przysmak, kapary mogę jeść łyżkami, a rurka to mój ulubiony kształt makaronowego dania. Jak wyszło? Potrawa jest smaczna, choć liczyłam na więcej.

Moje uwagi: pomimo, iż w spisie składników wyraźnie widnieje hasło: sól,  absolutnie nie dodawajcie jej. Filety anchois są same w sobie słone, kapary również. Naprawdę soli wystarczy nawet dla tych, którzy solą w dwójnasób. To było primo, teraz secundo: nie róbcie tego dania, gdy chcecie oczarować gości pięknem zewnętrznym uczty. Mówi się, że jemy również oczami i jest to jedno z mądrzejszych porzekadeł dotyczących sztuki kulinarnej. Ta potrawa do pięknych nie należy i nie uratujecie ją żadną tam malowniczą warstewką drobno startego parmezanu, bo zwyczajnie tutaj nie pasuje. Wreszcie tertio: rozmaryn z anchois to połączenie dość osobliwe. Nie powiem, że nieudane, bo gdzie mi tam do mistrza Makłowicza, ale nie jestem doń przekonana.

Słowem – interesujące, ale jeśli pragniecie murowanego sukcesu w gronie głodnych znajomych, sięgnijcie po coś innego. A może macie zupełnie odmienne zdanie?🙂

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Makarony wirtuozów kuchni – Robert Makłowicz

Programy Roberta Makłowicza to jedne z moich ulubionych, jeśli chodzi o kulinaria. Z wykształcenia historyk, z zawodu dziennikarz i publicysta, z zamiłowania podróżnik i wielbiciel dobrej kuchni. Człowiek, którego można słuchać bez końca. Arcyciekawe anegdoty, potoczysta narracja, soczyste opisy to cechy doskonałego gawędziarza. I taki właśnie świetny gawędziarz z Makłowicza jest.
Wiele razy wypróbowywałam jego przepisy, nierzadko już w trakcie trwania programu podrywałam się niecierpliwie z kanapy, by przetrząsnąć kuchnię w poszukiwaniu niezbędnych ingrediencji. Dziś przeglądając stronę z przepisami, które przywiózł z rozlicznych podróży natrafiłam na Penne po marynarsku i pomyślałam: robiłam makaron na wiele różnych sposobów, jak to możliwe, że nigdy z anchois?
Bardzo lubię te małe słone rybki, a w towarzystwie białego wina i kaparów gwarantują wykwintny, choć bardzo prosty posiłek.

fot. fotosik.pl

Składniki:
– 400g makaronu rurki
– 2-3 łyżki oliwy
– kilka filecików anchois
– 3 ząbki czosnku
– łyżka kaparów
– 300ml białego wina
– pęczek natki pietruszki
– mała gałązka rozmarynu
– sól
– pieprz

Na rozgrzaną na patelni oliwę wrzucić posiekany czosnek i anchois, dusić 2-3 minuty. Dodać lekko poszatkowane kapary. Wlać wino. Następnie wrzucić posiekany rozmaryn i natkę i dusić do odparowania nadmiaru płynu. Ugotowany al dente makaron dodać na patelnię i wymieszać z jej zawartością.

Na początku przyszłego tygodnia rozsmakuję się, rodzinę i, mam nadzieję, Was, w makaronie po marynarsku. Albo nie – albo stwierdzę, że jednak gra niewarta świeczki. Zobaczymy. A tymczasem – udanego wypoczynku weekendowego!🙂

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Krem z dyni z kokardkami i prażonymi migdałami

To, że kompletnie odjechałam na punkcie dyni już wiecie😉. Nie wiem jak mogłam tak późno odkryć to wspaniałe warzywo tysiąca zastosowań. Na szczęście w tym sezonie naprawiam błąd w dwójnasób. Dziś uraczyłam siebie i swą rodzinę kremem z dyni. To, że było pysznie – nie muszę chyba mówić. Zobaczcie jednak jak dynia jest niezwykle fotogeniczna. Uwielbiam takie zdecydowane, intensywne kolory na talerzu!🙂


Składniki:image description
– średnia dynia Hokkaido lub zwykła bardzo dojrzała
– 2 średniej cebule
– 2 ziemniaki
– spory seler- duża marchewka
– kilka ząbków czosnku
– nieco startego na tarce świeżego imbiru
– łyżeczka gałki muszkatołowej
– świeżo zmielony czarny pieprz
– sól
– oliwa
– ćwierć opakowania kokardek od Czanieckich Makaronów
– garść płatków migdałowych
– garść natki pietruszki
Warzywa, obrane i wymyte wrzucamy do garnka i zalewamy wodą. (Pamiętajmy, że jeśli dynia ma twardą skórkę i jest niezbyt dojrzała, szansa, że jej skórka rozgotuje się jest niewielka. Dynia Hokkaido ma tę przewagę nad zwykłą dynią, że nie wymaga obierania ze skórki – jest ona podatna na obróbkę termiczną i bardzo ładnie mięknie. Jeśli dysponujemy zwykłą dynią radziłabym jednak obrać ją ze skórki.) Solimy, pieprzymy, gotujemy aż bardzo zmiękną. W międzyczasie na oliwie szklimy cebulę i czosnek. Łączymy zeszklone warzywa z gotującą się zupą oraz blendujemy na jednolitą masę. Dodajemy imbir i gałkę, mieszamy. Makaron gotujemy al dente. Na niewielkiej suchej patelni prażymy płatki migdałowe. Podajemy w głębokim talerzu lub miseczce z makaronem i płatkami migdałów na wierzchu, możemy również posypać natką pietruszki.

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Aromatyczna zupa pieczarkowo-czosnkowa z gwiazdeczkami

Grzyby w tym roku nie obrodziły. Mimo, iż dwa razy wypuściłam się w weekend na grzybobranie, niewiele zeń przywiozłam. Ot, kilka zgrabnych podgrzybków, które natychmiast zamarynowałam. Właściwie, jedyne sezonowe grzyby jakimi miałam okazję objeść się do syta to kurki.
Nie zapominajmy jednak o pieczarkach – grzybach tak opatrzonych, że aż nudnych, a jednak nie wyzbytych ciekawych walorów smakowych, pełnych składników odżywczych (to mit, że grzyby ich nie posiadają!) i nieskończenie wielu zastosowaniach w kuchni. Dziś wylądowały u mnie w garnku – z aromatyczną, jesienną zupą.

Składniki:
– pół opakowania makaronu gwiazdki od Czanieckich Makaronów
– warzywa bulionowe: marchew, pietruszka, pół selera, por, cebula.
(w tym wypadku możemy dać dwie cebule)
– kilogram niedużych, ładnych pieczarek
– natka pietruszki
– kwaśna, gęsta śmietana
– główka czosnku
– 2 łyżki masła, najlepiej sklarowanego
– sól, pieprz


Warzywa bulionowe, obrane i wymyte, zalewamy 1.5 litra wody i zagotowujemy. Dodajemy połowę naci pietruszki. Solimy, pieprzymy. Gdy całość zmięknie a bulion zyska swój charakterystyczny, głęboki aromat, blendujemy całość na jednolity mus.
Makaron gotujemy w osolonym wrzątku, na miękko lub al dente.
Na patelni rozgrzewamy masło.
Oczyszczone uprzednio pieczarki, pokrojone na połówki, bądź ćwiartki oraz posiekany w plastry czosnek wrzucamy na patelnię. Skręcamy ogień, przykrywamy i dusimy w sosie własnym (pieczarka ma w sobie mnóstwo wody) aż skurczą się o połowę. Jedną czwartą dorzucamy do bulionu i blendujemy. Resztę wrzucamy do zupy w całości. Solimy i pieprzymy do smaku, podajemy z kleksem śmietany, gwiazdkami oraz kilkoma listeczkami naci.

Opublikowano Makaronowe menu | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz